wtorek, 21 czerwca 2005
Słowik rdzawy.
ZdjęcieŚpiewu słowika można posłuchać rankiem i wieczorem, czasem też w nocy ale wtedy śpiewają samotne samce. Śpiew jego według bajki jest symbolem triumfu natury nad techniką. Poza podziwianiem jego treli trudno jest podejrzeć tego ptaka. Nam się udało przeprowadzić bardzo dokładne oględziny połączone z głaskaniem jednak miało to miejsce w przykrych okolicznościach. Słowik leżał sobie w truskawkach... Nie będę tego dokładnie opisywać, za komentarz musi wystarczy, że kuzyn był mocno zszokowany kiedy trzymałam go w ręku...
W literaturze występuje jakiś dziwna tendencja do łączenia słowików i róż, do tego stopnia że nawet na Słowiczej są róże balkonowe. Tak naprawdę nie chodzi jednak o róże tylko o jakiekolwiek krzewy, bo ptaki te bardzo lubią zarośla i czują się tam bezpieczne.
Opuszczają nasze strony na zimę i odlatują na wypoczynek do afrykańskich, tropikalnych lasów deszczowych. Spowrotem są już w kwietniu. Pierwsze wracają samce,, więc nieuzasadnione mogły by się wydawać lęki pani słowikowej... Tyle że słowiki wracają szlakiem, który prowadzi przez półwysep Pirenejski gdzie na ptaki śpiewające się poluje.
Słowik smakosz, wyszukuje w ziemi i na ziemi drobne owady, ale nie łyka ich w stanie żywym. Ciska nimi o ziemię tak długo aż przestaną się ruszać, na deser preferuje jagody :)

fot.P. Zeininger
"Leksykon przyrody Ptaki lądowe"
Świat Książki Warszawa 1995

piątek, 03 czerwca 2005
Trzcinniczek
ZdjęcieW Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie... nim w trzcinniczka dziobie zginie(*) ;) Tak mi się rymnęło, chociaż nie wiadomo, czy ten mały ptaszek poradziłby sobie z dużym chrząszczem równie dobrze, jak z małymi owadami. Pierwszy raz zobaczyliśmy go na spacerze w okolice glinianek, gdzie kiedyś A. zjeżdżała z górki na sankach, a w glinianych dołach można się było kąpać, dopóki czyste jeziorka nie zamieniły się w zbiorniki czegoś zielonego o konsystencji między zupą a kisielem.

"Dojrzały, gniazdator, bez nałogów pozna miłą, stateczną itd..." -- tak tłumaczyliśmy sobie donośny głos trzcinniczka, którym zwrócił naszą uwagę. Okazał się mało płochliwy: ufny w osłonę małej kępki trzcin dał się podejść zaledwie na kilka metrów.

Na następną przechadzkę, która okazała się Wielką Wyprawą w Poszukiwaniu Trzeciego Jeziorka zabraliśmy już lornetkę. Wyprawa zakończyła się wielkim sukcesem, bo nie tylko odnaleźliśmy jeziorko, ale w trzcinach wokół niego mogliśmy zobaczyć aż cztery trzczinniczki!

(*) szkoda, że szczeźnie w straszliwym uścisku się nie rymuje... ;)

Jurek Grzesiak -- tylko 1 zdjęcie
W Wikipedii
Inne zdjęcie
Serdeczne podziękowania dla Ashley Crombet-Beolens za pozwolenie na zamieszczenie zdjęcia. Thank you Ashley!
Fot. Ashley Crombet-Beolens (c) 2004
środa, 20 kwietnia 2005
Kos
ZdjęciePaństwo kosowie cenią sobie dobrą muzykę i maja romantyczną naturę ponieważ pan kos śpiewa najczęściej w czasie mżawki, o świcie i o zmierzchu. Jego śpiew odznacza się bogactwem melodii i harmonią. Słuchano by go może z większym uznaniem i uwagą gdyby nie był ptakiem wstępującym tak powszechnie.
Państwa kosów bowiem spotkać można w lesie, w parku, ogrodzie i na miejskim skwerze. Ich ciemne (u samiec czarne, a samicy czarno brązowe) upierzenie szczególnie pięknie wygląda kiedy napuszone siedzą na ośnieżonych gałązkach.
Mimo całej elegancji to urodzone wiercipięty skaczą, biegają, zatrzymują się co chwile, zmieniają kierunek. Kiedy są zdenerwowane, podnoszą w górę swój długi ogon. Jednak nie poprzestają na tej demonstracji i jeśli przyczyna zdenerwowania jest niechcący opuścić terytorium intruz w ruch idą dzioby i pazury... Gniazdujące pary zażarcie bronią swego dość dużego terytorium. Bijące się samce mogą dojść do takiego zapamiętania, że dadzą się złapać ręką. Jednak taka czupurność nie ogranicza się tylko do własnego gatunku: kosy są najczęstszymi prowodyrami awantur w karmnikach. Chcą je mieć tylko i wyłącznie dla siebie więc rozdają dzioby na prawo i lewo nie patrząc czy to "przyszła żona" czy mały wróbelek.
Kos-smakosz wyciąga świeże dźdźowniczki z norek, zagryza je truskawkami i czereśniami. Ponieważ nie mam sadu i gustuje w zimowych sportach walki lubię kosy, które biegają niedaleko kiedy pracuje w ogrodzie. :)
Po mimo powszechności występowania, a może właśnie dlatego, udało mi się znaleźć tylko jeden krótki wierszyk im poświecony.

Kos w Wikipedii
Kos w obiektywie Jurka Grzesiaka
fot. Sannse
Opublikowane na licencji
GNU Free Documentation License
w wersji 1.2 lub nowszej